Thursday, February 16, 2012

Bajka o policjantach


Wojtek student politechniki poznańskiej, przechodząc w tłumie na czerwonym świetle zapwne miał nadzieje że jego występek pozostanie niezauważony. Niestety był ostatni, i jako taki, skupił na sobie uwagę funkcjonariuszy drogówki. Wojtek próbował czmychnąć bokiem, udając że nie widzi policjantów, lecz na nic zdał się ten manewr:

-Dowód osobisty poproszę.

Powiedział stanowczym głosem funkcjinariusz. Po standardowej wymianie zdań dotyczących wysokości kary i ciężaru winy, student nagle zniknął. Przerażony policjant zaczął rozglądać się we wszystkie strony poszukując wzrokiem delikwenta, bez skutku.
Tylko szum wiatru nad jego głową, niby bielszy układał się w słowa:

-Żegnam, wybudziłem się ze snu.

Saturday, December 17, 2011

dandys likantrop

stosowan zmiana w stonogę
sturękiego olbrzyma, eleganta hekatonchejra
który nie sięga zelówki trzewika ostrym pazurem
zastąpionego zębem czasu, moda może przemija
i człowiek, małpuje bez skóry wilka
podskórnie czując się nagim owczarzem
w końcu, ni to pies, ni wydra
choć po kolejnej setce, stukot stu nóg słyszy
stada białych myszek
leniwy kocur obejdzie się wilczym
smakiem

Wednesday, December 7, 2011

Z gróbej rury

"The pipe of the future"

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, zwykle chodzi o rurę rurokracji ukazanej w przekroju fi uzależnionym od areału okupowanego przez antagonistów występujących przeciwko niepodległej Rosji. Rosyjscy oburzeni vs. putinokracja nie zostaną potraktowani ulgowo, ponieważ Moswodokanał stawia na placu Rewolucji nagle przedszkole w przyszłości. Przykro nam że nie możecie protestować z powodu rury, lekcja ukraińska i ( w przyszłości ) polska pokazuje nam z jaką łatwością przerabiane są moździerze na elementy przesyłowe o znaczeniu militarnym. Lenin miał rację, zyskowność takiego procederu jest nie do przecenienia (nomen omen).

Monday, November 28, 2011

Et in Arcadia Ego

"Uważam, że taka praktyka naraża małoletnich widzów na niespodziewane zetknięcie ze scenami budzącymi lęk lub wywołującymi inne - przykre dla dziecka - uczucia" - Marek Michalak

Powoli dochodzę do wniosku że rzecznicy tzw. ochrony praw dzieci są żywą inkarnacją trzech mądrych małpek i kiedy zasłaniają swe piękne oczęta, dochodzą do dalekosiężnych wniosków że jeśli czegoś nie widać ergo nie istnieje. W momencie ograniczonej percepcji, łatwo potknąć się o grób, przewrócić się i skaleczyć kolano, lub ewentualnie skręcić karka. Wbrew pozorom dzieci też umierają, przekonałem się o tym w szkole podstawowej do której uczęszczałem z (nie)skrywaną niechęcią. Uczeń z młodszych klas zmarł na nie wykrytą wcześniej wadę serca. Czy uderzyło to w nas bardziej niż w jego rodziców? Przeciż dziecko podobne jest do dorosłego, choć wzrostem mu ustępuje, nasze bagaże doświadczenia są różne, ciężarze czasami lżejsze, ale dla życia ważą po równo.
A propos małp, a raczej kozłów, w każdej klasie znajdzie się jeden, inny, wykluczony, sponiewierany przez grupę. Nawet jeśli telewizja zniknie, a Pan rzecznik ochrony praw zwierząt krzyknie w niebogłosy: "Witamy w Arkadii", zawsze pozostanie jeden element, niezauważalny, mały, ofiarny. Tego może być Pan pewien.