Zastanawiałem się jak może być skuteczna metoda leczenia tej przypadłości, na którą cierpi coraz więcej europejczyków bombardowanych z ekranu ekscesami
przedstawicieli religii pokoju. Wydaje mi się że zastosowana przez samych muzułmanów pionierska metoda leczenia islamofobii, oparta na chęci przestraszenia
oponenta w dyskusji połączonej z ewentualnym jego fizycznym wyeliminowaniem gwarantuje uzyskanie pożądanego rezultatu. Chory postawiony przed wyborem: albo przestanie się bać islamu albo zginie z pewnością wybierze to pierwsze. To pewne że miło mieć jakiś wybór w życiu. James Holmes dokonując zamachu podczas seansu "Batmana", nie rozwodził się na temat jakości walorów artystycznych w.w. filmu, po prostu wyciągnął broń i zaczął strzelać do ludzi, którzy zdecydowali że tego dnia zapoznają się z sensacyjną treścią. Zastanawia mnie czy pracownicy międzynarodowej firmy kurierskiej zapoznali się z produkcją "Niewinność muzułmanów", lub zdążyli wyrazić swoją opinię przed dokonaniem na ich busa zamachu zakończonego tragicznym zejściem niezainteresowanych tematem przed atrapą kina gdzie odbywały się projekcje kontrowersyjnego filmu puszczanego tylko i wyłącznie przez talibów.
Kinomaniacy islamscy postanowili uderzać we wszystko co nie jest związane ze światem filmu, zaczynając od pikiet po ambasadami, zwyczajowo nie zajmującymi się produkcją kinematograficzną. Okazyjnie deptano fotografie sławnego reżysera Obamy. Po zdewastowaniu wszystkiego do okoła co nie miało nic wspólnego kinem najwyraźniej do kinomaniaków dotarło wreszcie że należy zająć się mityczną produkcją obrażającą ich kochanego proroka. Apogeum kuriozalnych zachowań osiągnięto w Pakistanie, gdzie doprowadzono(?) do zablokowania całego portalu YouTube, razem z filmami przedstawiającymi islam jako religię pokoju. I dobrze, przecież wszyscy widzą "że to kłamstwa".
PS:
Post sponsorowany przez "Death To Hollywood"