Wednesday, December 7, 2011

Z gróbej rury

"The pipe of the future"

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, zwykle chodzi o rurę rurokracji ukazanej w przekroju fi uzależnionym od areału okupowanego przez antagonistów występujących przeciwko niepodległej Rosji. Rosyjscy oburzeni vs. putinokracja nie zostaną potraktowani ulgowo, ponieważ Moswodokanał stawia na placu Rewolucji nagle przedszkole w przyszłości. Przykro nam że nie możecie protestować z powodu rury, lekcja ukraińska i ( w przyszłości ) polska pokazuje nam z jaką łatwością przerabiane są moździerze na elementy przesyłowe o znaczeniu militarnym. Lenin miał rację, zyskowność takiego procederu jest nie do przecenienia (nomen omen).

Monday, November 28, 2011

Et in Arcadia Ego

"Uważam, że taka praktyka naraża małoletnich widzów na niespodziewane zetknięcie ze scenami budzącymi lęk lub wywołującymi inne - przykre dla dziecka - uczucia" - Marek Michalak

Powoli dochodzę do wniosku że rzecznicy tzw. ochrony praw dzieci są żywą inkarnacją trzech mądrych małpek i kiedy zasłaniają swe piękne oczęta, dochodzą do dalekosiężnych wniosków że jeśli czegoś nie widać ergo nie istnieje. W momencie ograniczonej percepcji, łatwo potknąć się o grób, przewrócić się i skaleczyć kolano, lub ewentualnie skręcić karka. Wbrew pozorom dzieci też umierają, przekonałem się o tym w szkole podstawowej do której uczęszczałem z (nie)skrywaną niechęcią. Uczeń z młodszych klas zmarł na nie wykrytą wcześniej wadę serca. Czy uderzyło to w nas bardziej niż w jego rodziców? Przeciż dziecko podobne jest do dorosłego, choć wzrostem mu ustępuje, nasze bagaże doświadczenia są różne, ciężarze czasami lżejsze, ale dla życia ważą po równo.
A propos małp, a raczej kozłów, w każdej klasie znajdzie się jeden, inny, wykluczony, sponiewierany przez grupę. Nawet jeśli telewizja zniknie, a Pan rzecznik ochrony praw zwierząt krzyknie w niebogłosy: "Witamy w Arkadii", zawsze pozostanie jeden element, niezauważalny, mały, ofiarny. Tego może być Pan pewien.

Wednesday, November 23, 2011

Chiński Lovecraft

















"Przydługawy opis do zdjęcia w stylu H.P.L"

Odraza, abominacja, zniesmaczenie, skandal, zło, trwoga, zohydzenie, odraza, przerażający szereg słów jaki cisnie się na usta po obejrzeniu Ai Weiweia w stroju Aadam, wypełzającego z jądra ciemności o nieopisanej geometrii, śmierdzącego amoralną pra-zgnilizną leża upadłych bóstw. Zepsuty syn Babilonu przedwiecznych, w konfrontacji z którym najbardziej krwiożerczy tyran znienawidzony przez ludzkość, wydawadaje się być emanującą miłosierdziem Matką Teresą. Zło, zło, jeszcze raz zło(!) po trzyktoć, przyjeło realne formy w kłębowisku macek, spaczone, powykrzywiane od kłamstw, ziejące niewyobrażalną grozą stado paszczenek, tonie w potokach zjełczałego śluzu wściekłości ... parodia dobra, chowający się w buszu owłosienia łonowego męski członek.

Ps: Drogie dzieci, pamiętajcie o myciu zębów i jedzeniu warzyw. Proszę o powstanie, hymn Chin:

Tuesday, November 1, 2011

Lech na waflu


Jak rozciągnąć karła? Przeciąć go na pól i między te dwie części wstawić marmur.
Przyznam że nowy projekt pomnika upamiętniającego naszego prezydenta, który wsławił się swoją śmiercią w wypadku lotniczym, nasuwa mi kulinarne skojarzenie. Chyba mam ochotę przekąsić coś małego, szafując swoją ignorancją przed większym daniem. W sumie Lech K. ma szczęście ponieważ nikt nie będzie chciał obalać jego figurki w rewolucyjnym szale, skrócie myślowym krzycząc na temat człowieka, który "zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną" lub tylko i wyłącznie znaczył się na kartach historii lotem koszącym, czym zubożył drzewostan rosyjskich lasów. Przez 20 lat i więcej nie będzie obojętny dla gołębi, prawdopodobnie zrobią sobie z niego wychodek.